|
Wszystko zaczęło się w 2001 roku. Wtedy to Dziki z Piekarzem
szukali swojego miejsca w jakieś drużynie, żeby na stare
lata coś tam jeszcze pokopać... Jakoś ich drogi z ekipami w
których kiedyś grali rozeszły się bezpowrotnie. Piekarz
kopał kiedyś w juniorskich zespołach naszego regionu a dziki
szlifował formę w kadrze Uniweru Śląskiego. No ale skończyły
się studia i jego kopanie tam również się skończyło. Po
nieudanych kilkutygodniowych próbach zahaczenia się w
Czułowiance i Kobiórze uznali że to strata czasu i
postanowili zgłosić własną ekipę w lidze amatorskiej.
Piekarz miał już jakieś pojęcie w tym temacie bo kopał swego
czasu w ALPN we Fiorentinie, która wycofała się dawno temu..
W międzyczasie zaliczyli dwa mecze w nieistniejącej już
Polonii grającej wtedy w II lidze, ale jakoś nie znaleźli
wspólnego języka z tamtą ekipą. Ostro wzięli się do
zbierania składu. Wszystko miało być dopięte na ostatni
guzik od sezonu 2002/03. Jako nazwę drużyny przyjęto
Olimpię, chociaż Piekarz miał koncepcję Victorii.
Nieoczekiwany zwrot nastąpił na początku roku 2002, kiedy to
pojawiła się możliwość wejścia do I ligi w miejsce Flaszki
07, która zrezygnowała z gry. Warunkiem było pozostanie pod
tą nazwą. Trzeba było w 2 tygodnie zebrać skład i ruszyć.
Tak też się stało. Ekipa była konkretna ale mało zgrana.
Wyniki wszystkie do tyłu.. Ale pomimo spadku taki skład
rokował nadzieję na wysokie miejsce w II lidze. W czasie
przerwy zaczęły się dziać złe rzeczy. Nasz stoper - Adam
postanowił skręcić swoją ekipę i wystartować jako Tenerife.
Zabrał 1/3 składu.., część ludzi odeszła. Nawet Piekarz
odszedł do Matadora! Dziki został z 8 osobami.. Ale podjął
walkę. Płacił sam za ligę, kombinował co chwilę nowych
ludzi, ale efekty były słabe. Olimpia rzadko grała w pełnym
składzie, 10 osób to był sukces, wyniki dwucyfrowe. Wszyscy
się dziwili co to za goście, którzy dostają takie baty i
ciągle grają.. Maksymalna mobilizacja na mecz ze zdradziecką
Tenerife dała najniższą porażkę (0:1) w sezonie 2002/03.
Kiedy już zaczął się zbierać komplet potrafiliśmy grać ale
to było sporadycznie. Olimpia nigdy nie zgadzała się na
walkowery, zawsze graliśmy do końca. Efektem było wejście
kamikadze na mecz z Matadorem w zimowej scenerii bez
bramkarza w 7 osób.. Wynik 30:0 zapisał się na stałe w
kronikach ligi. Ale końcówka sezony była zaskakująca.
Tenerife się wycofało, to dało nam 3 punkty, a ostatni mecz
z Celtą wygraliśmy 7:1! Mając 228 straconych bramek w lidze
wyszliśmy na przedostatnie miejsce! I zaczęło się zbieranie
ludzi do nowej drużyny.. Wrócili synowie marnotrawni z
Tenerife, doszło paru nowych i sezon 2003/04 pomimo końcówki
tabeli nie dał nikomu powodu do drwin z Olimpii.
Przegrywaliśmy w normalnych rozmiarach, a było również kilka
zwycięstw. Pod koniec odpadł z ligi na rok Matador a w
następnym sezonie kilku nowych od nich, w tym Piekarz
zagrali u nas. Kiedyś śmiali się z nas a my po przetrwaniu
kryzysu pozostaliśmy w lidze. Oni wówczas nie.. Od sezonu
2004/05 zaczęliśmy grać solidny futbol. Mamy swoje wzloty i
upadki ale gramy na jakimś poziomie, poniżej którego nie
zejdziemy. Nawet zaskoczyliśmy wszystkich wizją awansu po
wygranym meczu z Fuksem 5:0 na inaugurację, po którym
byliśmy liderem, ale to była tylko 1 kolejka.. Sezon 2004/05
wypadł poniżej oczekiwań. W kolejnych latach byliśmy
momentami bliscy awansu ale zawsze traciliśmy szanse w
rundzie wiosennej. W sezonie 2006/2007 mieliśmy na półmetku
zaledwie punkt straty do liderującej dwójki - Matadora i
drużyny All Blacks, a dwa lata później prowadziliśmy
bezdyskusyjnie przez większość sezonu ale niestety zamiast
wejścia do I ligi zakończyliśmy sezon 2008/2009 na trzecim
miejscu. Tak więc wciąż czekamy na swoją szansę licząc że
wszystko jeszcze przed nami…
|